Skip to content

Polowanie na Internet, czyli zwariowane „Wi-Fi Dogs”.

wi-fi2

Macie czasami tak, że dowiadujecie się o jakimś pomyśle, łapiecie się za głowę i myślicie – kurczę, jakie to banalne, czemu na to wcześniej nie wpadłem? Ja miałem tak z pomysłem „Wi-Fi Dogs”.

Jose wymyślił, że wyszkoli swojego psa tak, żeby ten wychwycił sygnał Wi-Fi i zaprowadził Jose w jego okolicę. Inicjatywę od razu wsparli przyjaciele i rodzina Jose, a także ich czworonożni przyjaciele. To właśnie Wi-Fi Dogs. Niesamowicie proste, pomysłowe i fajne rozwiązanie.

System jest prosty. Jose i jego pracownicy szkolą psy, które potem można „wynająć” na wakacje. Wyobraźcie sobie, że bierzecie takiego yorka i jedziecie z nim do Paryża. Chyba pasuje :). Siedzicie sobie pod wieżą Eiffle’a i chcecie zrobić zdjęcie i wrzucić je na Instagram. Puszczacie więc swojego yorka i biegniecie za nim do miejsca, w którym jest Internet. :)

[youtube]https://www.youtube.com/watch?v=sikciFSdiMI[/youtube]

Myślałem o tym, żeby wytresować mojego sznaucera, żeby znalazł mi na wsi Internet. Po 5 minutach straciłbym pewnie jakikolwiek zasięg, bo maluch od razu wbiega w las :)

Lepiej mieć wszystko od razu w telefonie :)

Z Internetem łączę się zwykle jakieś 15-20 minut po przebudzeniu. Siadam do komputera i przeglądam różne media społecznościowe, maile i najważniejsze wiadomości. Potem robię to-do listę na ten dzień i zaczynam działać. Czasami pracuje w domu, czasami gdzieś na mieście. Przez większość dnia jestem podłączony do Internetu.

Prawda jest taka, że bez mobilnego dostępu do Internetu nie mógłbym pracować, nie miałem takiego kontaktu ze znajomymi (którzy powoli rezygnują z SMSów na rzecz wiadomości na FB). To już niesamowite przyzwyczajenie i użyteczność. Mogę sprawdzić swoją skrzynkę pocztową, stan konta, godzinę odjazdu autobusu, a czekając na spotkanie lub wspomniany autobus mogę pograć, czy posłuchać muzyki na YouTubie lub Spotify. Piękne :).

Nawet na urlopie cały czas w jakimś stopniu korzystam z Internetu – żeby załadować zdjęcia na Instagram, żeby umówić się ze znajomymi czy sprawdzić mapę. Dwa lata temu, nie miałem jeszcze takiej możliwości. Teraz po stokroć dziękuję za rozwój technologii. Czy mógłbym wynająć „Wi-Fi Dogs”? Biorąc pod uwagę moje zamiłowanie do owczarków niemieckich, pewnie by mnie zabiegał :).

„Wi-Fi Dogs” to ciekawy pomysł, ale wolę czas spędzić na zabawie z moim psem (notabene muszę o nim napisać :)). Kibicuję pomysłowi Jose, ale sam wolę Internet mobilny.

 

wi-fi

Wpis sponsorowany. Tekst jest mojego autorstwa i nikt nie miał wpływu na jego formę.marcin wojcik copy

Published inWSPÓŁPRACE