Skip to content

Vijokliai Beer Garden w Wilnie. Dobre jedzenie, piwo i klimat

Nie sądziłem, że kiedyś to powiem, ale najlepsze burrito jak na razie jadłem w… Wilnie. Serio. I to w lokalu, który z zewnątrz bardziej odstrasza, a w środku jest… mega klimatyczny. Przedstawiam Wam – Vijokliai Beer Garden.

Przede wszystkim, to nie był nasz wybór numer 1 jeśli chodzi o miejsca gastro w Wilnie. Ba, nie było go nawet na miejscu numer 2 czy 3. Trafiłem na niego w swoich poszukiwaniach totalnie przypadkiem. Na jakimś forum, dziewczyna z Wilna podpowiadała komuś, że warto tam iść. No, ale okazało się, że jest 10 minut od naszego hotelu i na zdjęciach wygląda przyjemnie, więc padło ostatecznie na ten lokal.

Vijokliai Beer Garden w Wilnie

Tuż obok Vijokliai Beer Garden znajduje się chyba najsłynniejszy street art Wilna.

Kawałek dalej jest niepozorna wnęka prowadząca do lokalu. Nie wygląda to zachęcająco – ściana obdrapana, w środku widać jakichś ludzi palących i pijących w takim przedsionku. Zamiast krzeseł były skrzynki po napojach. No, ale po przejściu progu zaczyna się rozumieć to miejsce. Tak naprawdę Vijokliai Beer Garden to malutkie pomieszczenie, ale jego siłą są dwa „pomieszczenia” pod chmurką. Całość i tak nie jest ogromna, więc stoły są tak poustawiane, żeby wycisnąć z tego, jak najwięcej. Ogólnie jest mocno hipstersko – skrzynki od napojów jako krzesła, zamiast sufitu gałęzie drzew z lampeczkami. Im dłużej tam się przebywa, tym bardziej to miejsce się lubi. Naprawdę!

Vijokliai Beer Garden

W pubie mają sześć kranów, z czego dwa to jakieś piwa craftowe (nie dopytałem ostatecznie, z jakiego browaru). Do jedzenia – burgery, burrito, jakieś frytki i przekąski.

Piwo – po prostu dobra pszenica, ale burrito. Nie było to klasyczne meksykańskie burrito, ani nawet amerykańskie jak je nazwali, bo prym oprócz mięsa wiódł tu… ogórek. Fajnie podbijał smak mięsa i kontrastował z delikatnym sosem (chyba na bazie ketchupu). No po prostu moc smaków. Daje im za to mocne 11 na 10. Do tego obsługa uśmiechnięta, pozytywna do klientów.

Tam na piwko ze znajomymi można wpaść i siedzieć naprawdę długo. Jest przyjemnie, zwłaszcza w ciepłe wieczory. I widać, że turyści rzadko tam trafiają, a sporo wpada tam lokalsów i to w różnym wieku.