Skip to content

Thor: Ragnarok – recenzja

Czasami najlepsze są najprostsze metody, czego dowodzi Hulk. Dlatego na gorąco po seansie recenzja filmu Thor: Ragnarok.

Zacznijmy od tego, że w tym filmie są trzy osoby, które gwarantują coś dobrego – Hulk, Loki i Thor. Taka kombinacja zdecydowanie zwiastuje nie tylko Ragnarok, ale po prostu fantastyczny, pełen efektów i napieprzania, ale też zabawny film. I oczywiście – tak było (choć do kilku rzeczy się przyczepię).

Tekst powstał dzięki współpracy z Multikino Olsztyn, w którym film został obejrzany :)

Thor: Ragnarok

Film zaczyna się sceną w komnatach Surtura – boga ognia, który według mitologii ma pojawić się na końcu świata i rozpocząć Ragnarok. Thor próbuje z niego… wydobyć informację, o co w całej sytuacji chodzi. I oczywiście, niewiele myśląc zaczyna tłuc się z ognistą postacią. Chwilę później jest już w Asgardzie, gdzie odkrywa intrygę Lokiego i razem z bratem szuka… a omińmy ten teledyskowy początek.

Historia w tym filmie pędzi jak opętana i nawet na chwilę nie zwalnia. Generalnie reżyser Taiki Waititi postawił chyba na to, że widz nie może mieć nawet chwili spokoju. I mamy na przemian: jakąś bijatykę lub ucieczkę, a chwilę później krótką rozmowę i znowu naparzankę. W całym filmie są może dwa luźniejsze fragmenty – gdy bracia rozmawiają z Odynem i gdy rozmawiają między sobą. Ale ten dynamizm nie jest żadną wadą – prawdę mówiąc, dzięki temu film ani minutę się nie dłuży i możemy czerpać z niego garściami.

Dobra – zacznijmy od tego, co na plus.

Przede wszystkim: postacie. Hulk, Loki i Thor – mocna ekipa, która ma fantastycznie rozpisane dialogi i sceny ze sobą. Są nawiązania do poprzednich filmów (np. Loki widząc Hulka rzuca tekstem, że musi już spadać lub widząc jak Hulk rzuca Thorem po ziemi krzyczy „teraz wiesz, jak to jest”), są luźne poważno-śmieszne rozmowy między postaciami i walka. Hulk vs. Thor – spodziewałem się krótkiej sceny, ale twórcy zrobili z tego naprawdę fajny pojedynek dwóch silnych bohaterów. Cios za cios i rzucanie sobą po arenie – jest moc.

Mniej dynamiczne sceny Thora z Lokim – świetne. Już na początku, gdy Thor kapuje się, że Odyn to Loki, albo gdy odkrywa, że Loki chce go wykiwać w hangarze. W końcu Thor zaczął myśleć w kontaktach ze swoim bratem.

Hela natomiast jakoś mnie nie przekonuje. Przede wszystkim Cate Blanchett wygląda, jakby przez lata nie była włosów. Nie kupuje też tego rzucania wszystkim tym, co wyciągnie spod pazuchy. Nie czuję też tego, że wpada sama, bez żadnych ziomków i robi co chcę. Nie można jej zranić, ani nic. Coś mnie tu nie gra po prostu. Podobnie mam z Walkirią, która podobno jest taka super wow, ale w samej walce nie robi jakoś wrażenia.

Grandmaster jest zabawny – to trzeba przyznać, ale rolę komediową w 100% skradł… Matt Damon. Zobaczycie, przekonacie się – nie będę spoilować.

Co jeszcze warto docenić? Na pewno dialogi między postaciami, ale mam przy tym duży znak zapytania. Zastanawiam się, czy tego humoru nie było aby za dużo. Niby podczas filmu się śmiałem i ogólnie bawiłem dobrze, ale miałem 2-3 momenty, gdy pomyślałem… darowaliby sobie (np. finalna walka z Helą).

Efekty – miód. Planety wyglądają fantastycznie, widok na Asgard ze statku – cudowny. Efekty podczas walk też na bardzo wysokim poziomie. Tu nie ma się do czego przyczepić. Muzyka też idealnie dopasowana do tego, co dzieje się na ekranie.

Wady?

Powiedziałbym, że finał, który był szybki, ale też krótki. Jak dla mnie był rozczarowujący i spodziewałem się „więcej”. Film momentami był też mocno przewidywalny.

I najważniejszy zawód – sceny po napisach. Mam wrażenie, że Marvel z filmu na film schodzi z poziomem tych scen. Początkowo one bardzo dużo wnosiły i zapowiadały coś fajnego, a teraz… jestem po prostu zawiedziony.

Najbardziej irytującą rzeczą był jednak sposób chodzenia Heli i Walkirii. Serio.

***

Thor: Ragnarok to fantastyczna rozrywka i jeden z lepszych filmów Marvela. Serio. Bawiłem się świetnie – miałem momentami ciary, śmiałem się w głos i emocjonowałem w każdej minucie. Wyszedłem mega zadowolony :)

Tekst powstał dzięki współpracy z Multikino Olsztyn, w którym film został obejrzany :)