Skip to content

„Sztuka zwycięstwa. Wspomnienia twórcy NIKE” – recenzja

Czytałem wiele różnych autobiografii. Są oczywiście bardzo inspirujące, ale popełniany w nich jest często jeden, ten sam, błąd. Historie w nich opisywane, to historię wyłącznie zwycięstw. Jeśli pojawiają się jakieś porażki lub błędy, to nie mają one znaczącego wpływu. „Sztuka zwycięstwa. Wspomnienia twórcy NIKE” to książka przede wszystkim opisująca porażki, które prowadzą do zwycięstwa.

„Sztuka zwycięstwa. Wspomnienia twórcy NIKE” – recenzja

Phil Knight, twórca NIKE, od samego początku traktuje „Sztukę zwycięstwa”, jako miejsce, gdzie może powiedzieć nie o rosnących słupkach sprzedaży i milionach na koncie, ale o swoim podejściu do biznesu, życia i sportu i niezliczonych problemów, które sprawiły, że NIKE jest w tym miejscu, w którym się znajduje.

Powód, dla którego tyle czasu poświęcałem na rozmyślania o tym, kim nie jestem, był prosty: znałem ten temat na wylot. Znacznie trudniej było mi określić, kim lub czym jestem i kim mógłbym się stać.

Przedsiębiorca nie łudzi nas tym, że od razu miał fantastyczny pomysł. Ba, nawet gdy rusza ze swoją pierwszą firmą, to nie mówi, że to jest genialny pomysł i na pewno wszystko się uda. Poznajemy więc na początku młodego chłopaka, który chciałby coś osiągnąć, ale nie wie nawet, co miałoby to być. Szuka pomysłu na swoje życie, a właściwie odpowiedzi na pytanie: „kim jestem”.

Pragnąłem zostawić po sobie ślad.

Pragnąłem zwyciężyć.

Nie, niezupełnie. Po prostu nie chciałem przegrać.

https://www.instagram.com/p/BRqF_7iFccj/?taken-by=mrcwojcik

Od tego momentu, autor przeprowadza nas przez różne elementy swojego życia – trudne negocjacje z partnerami handlowymi, niezliczone stresujące sytuacje, problemy ze spłatą kredytów czy zarządzanie dość nietypowym zespołem. To nie jest książka, która prowadzi nas od sukcesu do sukcesu, ale opowieść o siermiężnej pracy od porażki, do porażki. Z chwilami wytchnienia, gdy bank zgadza się dać kolejny kredyt. Przede wszystkim, Knight nie boi się mówić o swoich błędach i nie podkreśla też szczególnie tego, co ostatecznie doprowadziło do sukcesu. A było to właśnie to postanowienie, że chce zostawić po sobie ślad. To właśnie to, determinowało jego cierpliwość, siłę w dążeniu do osiągnięcia kolejnych celów.

To co intrygujące, to historia zanim pojawiło się NIKE. Dopinanie umów z japońskimi fabrykami, budowanie pierwszej siatki sprzedaży, spinanie terminów dostaw, kredytów i sprzedaży czy pierwsze, bardzo proste działania marketingowe. Przedsiębiorca nie daje też prostych odpowiedzi czy porad, co trzeba zrobić. Cała „Sztuka zwycięstwa. Wspomnienia twórcy NIKE” to poradnik o tym, jak zostać przedsiębiorcą. Ale tak naprawdę „Sztukę zwycięstwa” można potraktować jako „Sztukę porażek”. Bo to właśnie porażki doprowadziły do zwycięstwa.

"Sztuka zwycięstwa. Wspomnienia twórcy NIKE"

 

Dla czytelnika, dość istotne będzie też to, że Knight to fantastyczny gawędziarz. Jego opowieść czyta się bardzo przyjemnie, bo wciąga od pierwszych stron. To historia chłopaka z sąsiedztwa. Historia firmy, ale nie jest to książka biznesowa. Jest tu trochę z powieści, trochę z biznesu, ale najwięcej chyba z filozofii. Warto też zwrócić uwagę na fantastyczną pamięć autora. Rzeczy, o których wspomina na początku, wracają do niego w późniejszych latach. Czy to jako przemyślenia, czy jako elementy życia. Te szczegóły sprawiają też, że historię Knighta traktujemy naprawdę bardzo wiarygodnie. On nie idzie do zwykłego pubu, ale do konkretnego pubu, który czymś się wyróżnia. Jego biuro, nie było zwykłym biurem, ale np. straszną klitką.

Phil Knight zwraca też uwagę na innych ludzi. Jak sam mówi, sukces NIKE to sukces wielu ludzi. Opowiada o swojej rodzinie, która miała niesamowity wpływ na życie bohatera. Opowiada o swoich współpracownikach, partnerach biznesowych, a nawet ich rodzinach. I nie mówi tego w formie: „był taki ktoś, zrobił to i to”. Knight opisuje te osoby, bo poznanie ich jest niezbędne do zrozumienia sukcesu i charakteru firmy. To są jego przyjaciele, których firma upamiętniła – nazywając na ich cześć w swoim kampusie budynki i ulice. A wierzcie mi, autor w swoim życiu poznaje naprawdę wiele osób.

Co ciekawe, jeśli ktoś nie lubi NIKE, to gwarantuje, że Knighta mimo jego wielu wad, nie da się nie lubić. Wszystko dlatego, autor jest utożsamieniem spełniania marzeń poprzez ciężką pracę. „Sztuka zwycięstwa. Wspomnienia twórcy NIKE” to bardzo wartościowa lektura, wzbogacająca przedsiębiorczo i filozoficznie.

 

 

 

The trouble in America is not that we are making too many mistakes, but that we are making too few.

https://www.youtube.com/watch?v=WYP9AGtLvRg