Skip to content

Dobre, bo regionalne. Spiżarnia Warmińska – opinia

Zaczynam z grubej rury. Jeżeli jakaś restauracja w Olsztynie ma zostać doceniona przez prestiżowy przewodnik Michellin to właśnie Spiżarnia Warmińska.

Nie spodziewałem się rewelacji – przecież prawie każda lepsza restauracja w Olsztynie i okolicach robi jedzenie z regionalnych produktów. Przecież obok jest bardzo dobra i chwalona knajpa. Przecież, żeby było wyjątkowo, trzeba zrobić tak wiele. A jednak… działająca od kilku miesięcy Spiżarnia Warmińska ma wszystko, żeby wyznaczać trendy i osiągnąć więcej niż inne restauracje.

20150926_160533

Na początek – miejsce. Starówka. Serce miasta. Idealnie wkomponowana w kamienicę Spiżarnia wyróżnia się. Obok – inna restauracja. Wierzę, że gdy tylko skończą się remonty i tramwaje, ta okolica zyska. Jedynym minusem są przejeżdżające niekiedy przed wejściem samochody. Już patrząc na drzwi czuć, że to Warmia. Czerwona cegła, brązowe framugi w oknach i same drzwi. Do tego trochę kwiatów, które dodają uroku. O ile na zewnątrz jest przyjemnie, to w środku dzieje się prawdziwa rewolucja. Otwarta kuchnia, sporo przestrzeni i mnóstwo słoiczków – z konfiturami. A na piętrze jeszcze więcej miejsca, kącik dla dzieci (co ważne, nie pstrokaty, ale fajnie pasujący do pomieszczenia).

Na stoliczkach małe doniczki z kwiatkami – idealne, bo nie zasłaniają drugiej rozmowy. Przykuwają wzrok, ale nie dominują. Masywne zasłony i stoły, ale nie ma się poczucia, że jest jakoś przytłaczająco. Raczej tak swojsko i po prostu przyjemnie. No i co istotne – meble, zastawa – wszystko piękne, trochę designerskie. Co ważne, nie czuć, że jesteśmy w drogiej czy ekskluzywnej restauracji. Ja się czułem, po prostu dobrze :).

20150926_151116

No, ale teraz to co najważniejsze – jedzenie. Najlepiej podsumuje to tak – po skończeniu obiadu jeszcze przez dobre kilka godzin się uśmiechałem. 

Pisałem na początku, że korzystanie z regionalnych produktów nie jest już takim wyróżnikiem. Ale w przypadku Spiżarni, one nie są „dodatkiem”, ale podstawą każdego dania. Uśmiechałem się, bo te dania były naprawdę wyjątkowe i wyróżniały się smakiem. Mamy w Olsztynie kilka dobrych restauracji. Kucharze są świetni. Ale jedzenie, które jadłem w Spiżarni było nie tylko dobre. Było „wow” – idealnie dopieszczone i przyprawione. Tak, że po każdym kęsie działo się coś niesamowitego na końcu.

Jeśli chodzi o menu, możecie liczyć, że karta będzie wymieniane z uwzględnieniem owoców i warzyw sezonowych. Do tego porcje są naprawdę duże. Ja na start zamówiłem podpłomyki warmińskie z serem dżersej blue. Pierwszy raz jadłem podpłomyk – to placek, który może zastępować chleb. Ser pochodzi z rancza, na którym produkowane są sery owcze. Dostałem 4 duże podpłomyki i… poległem, bo nie dałbym rady zjeść później więcej. Świetnie wypieczone i połączone z serem.

20150926_152500 20150926_154311 20150926_154337

Daniem głównym była cielęcina z grilla na sosie jabłkowym z warzywami (chociaż miałem też wielką ochotę na ogon wołowy). Wymiękłem. Cielęcina była idealnie zrobiona – mięciutka i soczysta. Do tego różne warzywa – kalafior, brukselka czy marchew. Ale prawdziwym strzałem w dziesiątkę był… sos jabłkowy. Idealnie pasujący do mięsa i warzyw – lekko słodki. Po prostu przyjemny :)

Na deser zamówiłem mrożonego krokanta na domowym sosie owocowym. Malinowym :). Było pysznie, ale prawdziwym mistrzostwem był deser Marty.

Marta sama opisała, co jadła i co czuła :)

Na pierwsze danie wybrałam rosół z zielononóżki. I to był dobry wybór. Przepyszny – z domowymi kluseczkami. Najbardziej ucieszyło mnie to, że nie był tłusty, co niestety często się zdarza.

Na danie główne zdecydowałam się na kotlet drobiowy z marchewką, młodymi ziemniakami i galaretką jagodową, która była głównym powodem, dla którego chciałam spróbować właśnie tego dania. Kotlet był delikatny, bardzo dobry, natomiast galaretka była niesamowita. Rzadko kiedy spotyka się tak niebanalne dodatki do dań.

Jednak prawdziwą niespodzianką okazał się deser. Wybrałam słodką kompozycję: malinowe cappucino, piankę jagodową i krem z fiołkowym cukrem. Moje serce zdobyła jagodowa pianka – podana w zamkniętym słoiczku – świetny pomysł!

Spiżarnia Warmińska nas zaskoczyła. Oczarowała. I powtórzę to, co pisałem na początku. To restauracja, która może spokojnie powalczyć o największe wyróżnienia – w tym te od Michellin. Mam nadzieję, że nadal będą zaskakiwać klientów, utrzymają ceny, ale przede wszystkim zmienią kulinarnie Olsztyn.