Skip to content

Przyjaciel na całe życie. Rozmowa z wokalistą Akurat

Są takie zespoły, które ciągle nam towarzysza. W liceum, z przyjaciółmi, gdy masz spore problemy. Słuchasz utworu i czujesz, że rozwiązanie jest blisko, albo po prostu dołujesz się przy jakiejś piosence. A potem pamiętasz przez całe życie. Wokalista takiej grupy staje się najlepszym przyjacielem i razem wyjecie do księżyca. Taka przyjaźń na wieki, choć druga strona o tym nie wie. Dla mnie takim zespołem od zawsze był Akurat.

Poznałem ich w liceum za sprawą moich koleżanek, które wciągnęły mnie w happysad, Akurat, Pidżamę, Strachy na Lachy. To była muzyka, której się słuchało u nas. Pamiętam chyba wszystkie teksty z pierwszych płyt. Szukałem w nich odniesień do życia, tupcałem nogą i wyłem! Wyobraźcie sobie, jaką mam radość mogąc podzielić się z wami rozmową z Piotrem Wróblem, wokalistą i współzałożycielem zespołu! Enjoy!

Koziołkuj: – Pamiętam, że w mojej klasie słuchało się Akurat. Graliście „Fantasmagorie” czy „Droga długa jest”. Znudził wam się tamten image? Z każdą kolejną płytą gracie inaczej, bardziej dojrzale.

Piotr Wróbel: – Starzejemy się, a może właśnie dojrzewamy, bo czujemy wciąż nową, świeżą energię. I pomimo tego, że na najnowszej płycie sięgnęliśmy po teksty, które mają już wiele lat, to właśnie taki niezwykły powiew świeżości towarzyszył nam przy powstawaniu tych utworów. Taki zapał czujemy przy każdej nowej płycie. A że jako ludzie zmieniamy się, to i nasze utwory za każdym razem są nieco inne. Choć, mam wrażenie, sznyt „akuratowy” jest wciąż wyczuwalny i stanowi wspólny mianownik we wszystkich naszych płytach.

 – Teraz sięgacie po „wieczne” teksty Jacka Kleyffa. Skąd ta inspiracja?

– Z Jackiem znamy się już kilka lat. Najpierw poznałem jego piosenki śpiewane przy ognisku i na różnych imprezach rodzinnych i wśród przyjaciół. Miałem wtedy ok. 15 lat i były to pierwsze utwory, które umiałem grać na gitarze. Kilka lat później poznałem Orkiestrę Na Zdrowie, która szalenie mi się spodobała. Gdy okazało się, że tamte utwory, które poznałem w wieku młodzieńczym są utworami lidera O.N.Z. wszystko połączyło się w jedną piękną całość. Kilka lat temu szukając zespołu, który mógłby zagrać z nami trasę koncertową przypomniałem sobie o Orkiestrze Na Zdrowie. Koledzy z AKURAT przyklasnęli pomysłowi zaproszenia O.N.Z. na tę trasę i tak zaczęła się znajomość z Jackiem. Znajomość, którą chyba mogę nazwać przyjaźnią. Sięgnięcie po jego teksty było konsekwencją tych zdarzeń.

 – Czy Kleyff pomagał wam zaaranżować płytę, wybrać kawałki? A może pojawi się na waszych koncertach?

– Jacek dał nam wolną rękę i od początku kibicował temu projektowi. O tym, że efekt mu się podoba świadczy kilka ciepłych słów, które zamieścił w książeczce naszej płyty. nad utworami pracowaliśmy samodzielnie, a Jacek poznał dopiero efekt końcowy. Z pojawieniem się na koncertach będzie ciężko, ponieważ Jacek wydał niedawno książkę pt. ROZMOWA i ostatnio jest pochłonięty jeżdżeniem po Polsce z własnymi koncertami i spotkaniami z czytelnikami.

 – Młodsi słuchacze nie kojarzą już bardów. Czy ponowne aranżowanie ich piosenek to szansa na przywrócenie pewnej pięknej historii?

– No ba! Chociaż nasze granie z bardowskim ma niewiele wspólnego. Bardziej zależało nam na tchnieniu nowego życia w utwory, które młodszemu pokoleniu nie są znane, a które są warte zapamiętania.

– Kilka lat temu pobiliście chyba wszystkie rekordy koncertowe. 100 koncertów w trzy sezony. Teraz też ruszacie w trasę. Też będzie tak intensywna?

– No i wracamy do naszej dojrzałości (śmiech). Chyba jesteśmy już za starzy na tak wyczerpujące akcje. Niemniej tej jesieni zagraliśmy kilkanaście koncertów, a w skali roku jest ich około sześćdziesięciu, więc wynik jest i tak niezły. Mam też wrażenie, że dzięki temu, że tych koncertów jest tyle ile jest, to jesteśmy do nich lepiej przygotowani i każdy z nich stanowi wydarzenie, na każdym dzieje się coś ciekawego i na każdym dajemy z siebie 100% możliwości.

– Jesteście spełnionymi muzykami?

– Tak, ale chyba jeszcze dużo przed nami. Ja powolutku zastanawiam sie nad solowym projektem, niedawno zmienił nam się skład w zespole. Wciąż jest jakiś pozytywny ferment, który sprawia, że zmieniamy się, eksplorujemy nowe tereny muzyczne. Tak, jesteśmy spełnieni, ale nie oznacza to, że nic już więcej nie pokażżemy i spoczniemy na laurach.

koziolkuj

Published inLIFE