Skip to content

Osłódź sobie życie…z umiarem

Zacznę od bardzo trudnego wyznania. Lubię słodycze. Cukier w każdej postaci. Ale wiem też, że na zdrowie trzeba uważać.

Czekoladka, batonik i herbata

Słodycze to słodycze. Kto ich nie lubi? Tutaj czekoladka, tam batonik, a jeszcze później cukierek. No dobra, przecież czasami można.

Mało kto z nas pamięta, że cukier to nie tylko słodycze, ale też codzienna kawa i herbata (ja zapominam!). Dwa lata temu słodziłem herbatę dwoma łyżeczkami cukru. Po roku zjechałem do jednej, a teraz słodzę połowę. Czuję różnicę. Zastanawiasz się do czego dążę? Dostałem jakiś czas temu informacje o słodzikach. W pierwszej chwili pomyślałem, że to jakaś ekstrawagancja, bo przecież sam cukier nie może być gorszy od słodzika. Co prawda, część mojej rodziny używa słodzika, ale ja nie widziałem znaczącej róznicy i potrzeb.

Poznałem jednak trochę osób z cukrzycą i zacząłem jeszcze mocniej patrzeć na to, co spożywam. Wierzcie mi, nie chcielibyście zmagać się z tyloma problemami, z którymi muszą zmagać się cukrzycy.

Wracając do tego cukru i słodzików. W pewnym momencie padło hasło „aspartam”. Nie będę wam tłumaczył, co to jest. Pokażę wam jednak dwie rzeczy, które robią swoje. Przede wszystkim w serwisie mitynauki.pl, rozprawiono się z teoriami na temat szkodliwości aspartamu. Jeżeli nie chce wam się czytać o mitach, to po prostu zobaczcie konkretną, rzeczową i przekonującą infografikę. Mi to wystarcza.

Po najechaniu na infografikę zostaniesz przeniesiony do wersji w lepszej jakości (pdf).

aspartam

***

Ale jeszcze parę słów o cukrzycy. Kiedyś myślałem, że to tylko choroba, która dotyka osób starszych. Bardzo się myliłem, gdy poznałem dwie młode osoby, które rozpoczęły zmagania z nią.

Przeczytajcie więc krótką rozmowę o cukrzycy (to jest ważne!):

– Jak się poczułaś, gdy dowiedziałaś się, że masz cukrzycę?
– Na początku było bardzo ciężko. Byłam w klasie maturalnej, przede mną najważniejszy egzamin i mnóstwo planów na przyszłość, z których później musiałam niestety zrezygnować. Byłam przerażona, bo sporo wiedziałam o tej chorobie, mój wujek też choruje. Zastrzyki, ciągłe sprawdzanie poziomu cukru i ciągła kontrola, co mogę jeść a czego nie. Dużo dało mi wsparcie rodziców, którzy byli przy mnie prawie cały czas, gdy leżałam w szpitalu. Bardzo mi wtedy pomogli i nie pozwolili mi się załamać. Bo z tą chorobą da się „normalnie” żyć.

– Z czego musiałaś zrezygnować?
– Ze słodyczy oczywiście. Chociaż czasami nie mogę sobie odmówić i po prostu muszę :P Lecz czasami jest tak, że spada cukier i jest to konieczne, by coś zjeść. Po drugie musiałam zrezygnować z kierunku studiów na AWF. Wiem, że nie dałabym rady. Choć wiem też, że są i olimpijczycy, którzy mają cukrzycę.

– Trudno jest się dostosować?
– Najgorzej było i jest mi się dostować do regularnych posiłków. Czasami muszę bardzo kombinować, aby np. zjeść jeszcze przed zajęciami albo tak ustawiać spotkania ze znajomymi, żeby jeszcze zjeść w domu o odpowiedniej porze. Większość osób z mojego otoczenia wie, że choruję to jednak czasem po prostu jest mi głupio tłumaczyć: „Poczekaj jeszcze trochę, bo ja muszę zjeść”. Chociaż podobno nie widać po mnie, że choruję.

– Na co dzień, czego potrzebujesz, żeby dać sobie radę z cukrzycą?
– Na pewno tym, co jest dla mnie najważniejsze, to wsparcie rodziny i najbliższych mi osób. No i na pewno insuliny, ponieważ mój organizm zaprzestał jej wydzielania. Potrzebuję też całego, fachowo mówiąc, osprzętu: glukometru do badania cukru i pompę insulinową, która też bardzo ułatwia funkcjonowanie. Wcześniej miałam peny, którymi musiałam robić zastrzyki 4 razy dziennie lub nawet więcej, a z pompą jest lepiej, bo to malutki wenflonik, kabelek i pudełko wyglądające prawie jak telefon komórkowy, dzięki któremu nie muszę się tak często kłuć:)

marcin wojcik copy

 

 

/// Wpis powstał we współpracy z Polskim Towarzystwem Badań nad Otyłością i Polskiego Towarzystwa Diabetyków.