Skip to content

Narcos – dlaczego warto?

Co i rusz na Facebooku znajomi pytają o to, jakie seriale warto oglądać? A ja akurat odkryłem i pochłaniam Narcos,

Jestem w szoku, że odkryłem ten serial dopiero miesiąc temu. Szybko pochłonąłem pierwsze dwa sezony, a Netlifx wypuścił już kolejny. Narcos opowiada o agentach DEA, którzy ścigają narkotykowych bossów poczynając od najbardziej znanego – Pablo Escobara. A potem skupiając się na kolejnym kartelu – z Cali.

W pierwszych dwóch sezonych agenci Javier Pena i Steve Murphy ścigają Escobara i jego ludzi. Obserwujemy ich zmagania – próby przekupywania lokalnej społeczności, brutalne morderstwa niewinnych osób, zastraszanie, ale też nieskuteczność, a niekiedy bezradność w walce z kartelami. I przede wszystkim, widzimy jakie zgniłe kompromisy muszą podejmować, żeby osiągnąć cel. 

Z drugiej strony, patrzymy także na sytuację oczami Pabla, który od początku ma swoje cele i bezwzględnie do nich dąży. Widzimy go, gdy jest brutalny dla wrogów, dobry dla przyjaciół i dla swojej rodziny. Kochający mieszkańców swojego rodzimego miasta, ale nie mających żadnych oporów, żeby wciągnąć ich w krwawą wojną, jaką wypowiedział rządowi Kolumbii, policji i USA. W trzecim sezonie, agent Pena i jego podwładni ścigają przestępców, z którymi kiedyś mieli już do czynienia – kartel z Cali.

Seriale, które warto obejrzeć

„Narcos” zrobiły na mnie wrażenie z trzech powodów: aktorzy, materiały wykorzystane w filmie i oczywiście historia. Wcielającego się w Javiera Pene – Pedro Pascala, możecie kojarzyć z „Gry o Tron” (grał Oberyna), a Boyda Holbrooka z „Logana”. Pierwszy wydawał mi się naprawdę dobrym aktorem, a „Narcos” tylko mnie w tym utwierdzili. Jego postać jest rozdarta pomiędzy tym, czy współpracować z przestępcami, czy być brutalnym czy nie. I te jego rozterki widzimy na ekranie. I to jak próbuje radzić sobie z sytuacją. Boyd Holbrook może nie robi takiego wrażenia na ekranie, ale uzupełnia Pascala – w miarę przemiany Pascala w stronę „spokojniejszego” agenta, Boyd się radykalizuje w osiągnięciu celu. 

Ale prawdziwą gwiazdą pierwszych sezonów jest Wagner Moura, który wciela się w Pablo Escobara. Fantastyczna kreacja, która po przejrzeniu różnych materiałów o narkobossie, idealnie go oddaje! Wagner tworzy postać bardzo charakterystyczną, ale niejednoznaczną. Przez większość serialu, kibicowałem agentom DEA, ale pod koniec… współczułem Escobarowi. Czułem się z tym dziwnie, ale kurczę – w kreacji Moura było coś niesamowitego.

Narcos

Warto też wyróżnić innych aktorów – głównie przestępców lub postacie takie jak policjant Carrillo (Maurice Compte), które niesamowicie wypełniają ten serial. Twórcy serialu zrobili jeszcze jedną fantastyczną rzecz – wykorzystali dostępne materiały telewizyjne, prasowe i policyjne. Dlatego, gdy policja robi zdjęcie do kartoteki Escobarowi, my widzimy kulisy jego powstania, a po chwili jak naprawdę to zdjęcie wyglądało. To jest niesamowite, że możemy sobie porównać to co dzieje się w serialu z rzeczywistością. No i oczywiście, wszystko bazuje na relacjach osób uczestniczących w tych wydarzeniach. Ja się tak wkręciłem w to, że w każdym odcinku 5 razy szukałem coś w Wikipedii. Każdą z pojawiających się postaci wyszukiwałem i grzebałem w dostępnych materiałach. 

Dlaczego? Bo ta historia jest tak wciągająca. Walki karteli, zdrady, brutalne działania policji, grupy paramilitarne, bojówki ideowe. Historia walki z narkobiznesem jest bardzo krwawa, ale też wymagająca dla ludzi. I nie chodzi o to, że w każdej chwili można zginąć. Ale o to, jak zapewnić bezpieczeństwo swojej rodzinie i niewinnym ludziom. Z czego trzeba zrezygnować, żeby osiągnąć cel i wygrać. Te rozterki, relacje między ludźmi robią naprawdę wielką robotę z emocjami widza. 

„Narcos” pochłonąłem niesamowicie szybko. I uważam, że to jeden z lepszych fabularnie seriali, jakie ostatnio powstały.

 

// P.S. Zobaczcie, jak Netflix promował „Narcos” w przerwie meczu Dania-Polska. MOC!