Skip to content

Dobry smak nad jeziorem – YachtClub Tiffi – opinia

Od jakiegoś czasu odwiedzamy kolejne olsztyńskie restauracje. W końcu mam szerszy obraz, jak wygląda gastronomicznie Olsztyn. YachtClub Tiffi nad Jeziorem Krzywym to zdecydowanie miejsce, które trzyma najwyższy poziom kulinarny.

Do Tiffi zbieraliśmy się dość długo. Ba, mieliśmy tam nawet robić przyjęcie weselne, ale niestety pani menedżer nie wysłała nam… wyceny (sic!). Ostatecznie w Między Deskami w Tomaszkowie było mega, więc Tiffi darowaliśmy i pojechaliśmy świętować Dzień Kobiet.

YachtClub Tiffi - wnętrze :)
YachtClub Tiffi – wnętrze :)

YachtClub Tiffi – niesamowita lokalizacja i żeglarski klimat

Nad Jeziorem Krzywym znajduje się kilka restauracji. I praktycznie każda za samą lokalizację dostaję plusy do oceny. Tiffi ma duży taras, a sala restauracyjna jest z wielką szybą, dlatego widać doskonale jezioro i drugi brzeg. Jest naprawdę magicznie i nie mogę się doczekać, jak będzie trochę cieplej.

W środku jest… trochę żeglarsko i bardzo luźno. Jest sporo przestrzeni i mimo ekskluzywności tego miejsca, czuć tam pewną swobodę. Dla mnie bomba.

12177792_10201439773794398_1812270067_n

Pizza i burger

Podobno w Tiffi jest najlepsza pizza w mieście, dlatego to na popularną Capriciosę padł mój wybór. Marta wybrała burgera. Co zasługuje na wielki plus to fakt, że dania dostaliśmy naprawdę szybko.Szkoda, że nie było żadnego startera, ale w sumie czekaliśmy na jedzenie zaledwie kilkanaście minut.

Pizza była naprawdę… fantastyczna. Bardzo smaczne, cieniutki ciasto, które w ogóle się nie kruszyło i nie rozpadało. Chyba najlepsze ciasto, jakie jadłem w Olsztynie. Do tego pieczarki i szynka. Niby standard, ale to nie była pizza jaką najczęściej jem – zazwyczaj szybko się zapychałem, a w przypadku pizzy z Tiffi naprawdę przyjemnie się całość jadło.

12825485_10201439773594393_87003662_n

Burger też był smaczny. Dobrze wysmażony, z ciekawym sosem – lekko musztardowym. Fajne, klasyczne zestawienie z ogórkiem. Mniam. Ale to co Marta naprawdę wyróżniła to… frytki. Jak sama mówi – najlepsze jakie jadła, a jest koneserem frytków!

Na deser wzięliśmy ciasto czekoladowe z solonym karmelem i nasiona chia z musem z mango.  Nasiona zmieszane z musem były… mega. Fajna struktura – lekko galaretowa. Smak nasion zmniejszył trochę słodkość musu. Mniam! Ciasto czekoladowe po prostu w punkt, choć ja osobiście nie przepadam za solonym karmelem :)

Obsługa na piątkę

Kelner, który nas obsługiwał był mega sympatyczny. Do rodzin obok podchodził i zagadywał maluchy w taki sposób, że nawet my się uśmiechaliśmy. Na koniec jedna z dziewczynek rzuciła do niego: – Bardzo było miło Pana spotkać. Świetnie :). Nam też było tam naprawdę miło.

12825170_10201439773674395_14218898_n

Published inWszystko!