Skip to content

Anime, które lubię

Ostatnio mam mega fazę na oglądanie anime. Męczę Naruto, wcześniej trochę nadrabiałem Bleach. Postanowiłem w jednym miejscu zebrać te anime, które lubię i polecam.

Od razu napiszę, że tak – źródłem dla anime jest często manga itp, ale generalnie skupiam się tylko na samych produkcjach anime, niezależnie czy manga to sztos czy ssie. Zestawienie nie ma też znaczenia według tego, co mi się bardziej podoba – to taka po prostu zebrana lista.

Anime, które lubię

One Piece

Dwa razy podchodziłem do tego anime. Za pierwszym razem stwierdziłem, ze główny bohater Luffy jest niesamowicie… irytujący. Nie mogłem tego znieść. Ale dałem mu drugą szansę i naprawdę dobrze się bawiłem. Niektóre odcinki były męczące, ale ogólnie to anime z fajnym humorem i ciekawymi postaciami.

Fullmetal Alchemist

Klasyka. Historia dwóch braci, którzy w wyniku nieudanego eksperymentu przeżywają ogromną tragedię, a potem podróżują w poszukiwaniu sposobu na odwrócenia zmian, które dokonali. Bardzo wciągające i całość zbudowana na relacji braci. Kibicujemy im, wierzymy, że wszystko się uda i przeżywamy, gdy nie wychodzi.

Code Geass

To było jedna z pierwszych animacji, w których spotkałem się z taką brutalnością. Mamy tu wojnę, roboty, wariata, rewolucje i sporo zwrotów akcji. Code Geass przez długi czas oglądałem z zapartym tchem.

Bleach i Naruto

Połączyłem te dwa anime, bo napisałbym o nich to samo. Główny bohater, moc, odpowiedzialność za przyjaciół, walka ponad możliwości i stały rozwój. To wystarczyło mi, żebym się wciągnął. Niektóre sceny z tych produkcji nadal wywołują u mnie ciary (walka Gaary z Lee w Naruto czy pierwsze bankai Ichigo).

Tu recenzja filmowego Bleach!

Death Note

Moim zdaniem to jedno z ciekawszych, bardziej psychologicznych anime. Taka trochę rozgrywka między bohaterami, ale też cały czas dorzucanie różnych dylematów. Mega ciekawe. Żałuję tylko tych dwóch ekranizacji filmowych, które wyszło słabo lub średnio.

Pokemon

To nie jest anime, do którego byłbym w stanie wrócić (a próbowałem, bo jest w ofercie Netflixa). No, ale muszę przyznać, że Pokemony były jedną z tych produkcji, która u mnie wywołała zaciekawienie japońskimi animacjami.

Black Lagoon

24 odcinki świetnej zabawy. Jest tu sporo akcji, walk, pościgów, mamy też ciekawie rozpisane postacie i relacje między nimi. Jak dla mnie to jedno z lepszych anime, jakie widziałem, choć zdaje sobie sprawę, że nie każdemu podpasuje styl produkcji.

Prince of Tennis

Gracze w tenisa jak superbohaterowie? Czemu nie. Bohaterowie tego anime potrafili robić z rakietą takie tricki, że spokojnie mogliby bronić Ziemi przed kosmitami. Ale dzięki takiemu ujęciu gry w tenisa, oglądało się to naprawdę fajnie.

Hikaru no Go

Anime o GO. Popularnej w Japonii grze, które zasad nadal nie rozumiem. Ale nie przeszkadzało mi to nigdy przeżywać tego, co w pojedynkach Go robią bohaterzy. Byłem zdziwiony, bo naprawdę z samej gry niewiele kumałem.

Fate/Stay night

Jeśli Code Geass było pierwszym brutalnym anime, jakie widziałem to Fate/Stay night było drugim. To historia wojny o świętego Graala – rytuału, w którym siedmiu mistrzów walczy między sobą przy wsparciu swoich sług. Popularne lub legendarne postacie walczą nie tylko o nagrodę, ale przede wszystkim o przeżycie. A w tym wszystkim jest chłopak, który nie pasuje do tego świata.